MOC „ZWYKŁEGO" ŚWIADECTWA

Nie ma gorszych czy lepszych świadectw. Twoje czy moje świadectwo nawrócenia, życia z Bogiem, uzdrowienia czy uwolnienia, jest tak samo cenne i ważne i każde z nich może zmienić czyjeś życie! Pamiętajmy, że nigdy nie wiadomo, komu przyjdzie nam nim usłużyć i że zawsze na naszej drodze znajdzie się ktoś, dla kogo nasze słowa będą dokładną i adekwatną odpowiedzią na pragnienia jego serca.

Jedną z gorszych rzeczy, jakie może w życiu chrześcijanina zrobić diabeł, to przekonać go, że jeśli nie nawrócił się w sposób spektakularny, to świadectwo jego nawrócenia nie będzie w stanie przyciągnąć innych do Boga.

W ten sposób wielu z nas, którzy nawrócili się w mało spektakularny sposób - szukając po prostu Boga takiego, jakim On jest naprawdę i z całego serca pragnąc Go poznać - a jednocześnie, nie mieli w swoim życiu problemów z prawem, używkami, okultyzmem itp., mogą przez wiele lat nie przynosić owocu w postaci nawróceń innych ludzi, bo po prostu nie dzielą się swoim „zwyczajnym" świadectwem z innymi!

Równie wiele szkód może uczynić społeczność, w której jesteśmy, a która nie zachęca swoich członków do dzielenia się Bożym działaniem w ich życiu (zwłaszcza publicznie), żeby uchronić kościół przed zbytnim „gwiazdorzeniem" tych jego członków, u których ewidentnie Boża moc się manifestuje. Bywa tak zwłaszcza w zborach prowadzonych „twardą" ręką, gdzie najbardziej obdarowaną duchowo osobą chce pozostać sam pastor i ewentualnie - wąskie grono wybranych przez niego liderów. Bywa też i tak, że „zabronione" są świadectwa Bożego działania, które zadzieją się poza konkretnym zborem, bo akurat ten rości sobie prawo do bycia tym najbardziej „przebudzonym", a w innych miejscach po prostu Bóg „nie działa" ... Zostawmy jednak patologie!

Tymczasem Boży plan dla każdego z nas jest taki, że każda historia - naszego nawrócenia, życia z Bogiem, uwolnienia czy uzdrowienia - będzie dla kogoś innego dokładną i adekwatną odpowiedzią na pragnienia jego serca. A naszą rolą jest:

1) pytać Ducha Świętego o to, do kogo chce nas danego dnia posłać,

2) otworzyć usta i... mówić! :-), ewentualnie

3) odpowiedzieć na czyjąś prośbę o rozmowę, modlitwę, zachętę - po prostu zgodzić się i pozwolić dalej Duchowi Świętemu działać.

Nam samym może się wydawać, że nasze świadectwo nie ma w sobie takiej mocy, jak świadectwa innych. Jednak wokół ciebie i mnie może być wielu ludzi, którzy pragną podobnej przemiany życia, jaka miała miejsce właśnie u nas. Może, podobnie jak ty, także nie mieli w życiu większych problemów, ale np.:  byli samotni, czy czuli w sercu pustkę. Nie trzeba być nawróconym recydywistą czy narkomanem, by mieć „patent" na „nawracanie" innych. Można być, jak apostoł Paweł - przykładnym znawcą prawa spod skrzydeł mistrza Gamaliela, a mimo to skutecznie przyprowadzać innych do Boga. Dlaczego? Bo ten „patent" wkłada w nasze serca sam Bóg, a wychwytując spośród milionów ludzi właśnie ciebie i mnie, Bóg mówi nam: „JA w ciebie wierzę. A teraz idź i powiedz innym, co zrobiłem w twoim życiu."

Tylu, ilu jest na świecie uczniów Jezusa, tyle mamy Bożych odpowiedzi na potrzeby ludzi wokół nas. Każdy z nas nawrócił się inaczej i każdy z nas będzie trafiał ze swoim przekazem do innych ludzi. Ważne jedynie, by odkryć ten swój specyficzny „target", by w posłuszeństwie Duchowi Świętemu - zacząć działać. Ów target sprecyzuje się nam właśnie w trakcie konkretnego działania.

Podobnie jest ze świadectwami uzdrowień i uwolnień. Bardzo często jest tak, że osoba uzdrowiona z danej dolegliwości, sama zaczyna usługiwać tym, którzy mają podobne problemy. Mając własne świadectwo uzdrowienia z danego problemu, jesteśmy przed tymi ludźmi uwiarygodnieni, a jednocześnie my sami pokazujemy na własnym przykładzie, że wiarygodny jest sam Bóg, który daną rzecz w naszym życiu uczynił.

Dlatego też zachęcam każdego, kto jeszcze, z różnych powodów, nie przyprowadził nikogo do pojednania się z Bogiem, żeby raz jeszcze zastanowił się, co takiego zrobił dla niego w momencie jego nawrócenia Bóg i czy rzeczywiście nie jest to coś, czym nie można się podzielić z innymi.

Także tych z nas, którzy doświadczyli uzdrowienia czy uwolnienia zachęcam, by sprawdzić, czy przypadkiem Duch Święty nie gromadzi wokół was osób z podobnymi do waszych problemami -  właśnie po to, byście mogli innym w danej kwestii usłużyć.

W życiu z Bogiem często brakuje nam uważności i skrupulatności, a tymczasem Duch Święty jest delikatny i nie będzie krzyczał nam do ucha, że nasz sąsiad ma problemy z wrzodami i że przecież możesz mocą Ducha Świętego w Tobie pomóc mu, skoro sam zostałeś z tego problemu uzdrowiony  trzy miesiące wcześniej :-) Takie rzeczy powinieneś zauważać i kojarzyć już sam.

Zastanawiajmy się więc, analizujmy fakty, badajmy okoliczności i słuchajmy głosu Ducha Świętego. Niech żadna z rzeczy, którą w Twoim życiu zrobił dla ciebie Bóg, nie pozostanie darem tylko dla ciebie. Moc twojego świadectwa, o ile tylko podzielisz się nim z innymi, przyniesie chwałę najwyższemu Bogu, a przy okazji - zmieni życie innych.

Ważne! Jeśli, dla odmiany, nie brakuje ci zapału ku ewangelizowaniu innych, ale tak naprawdę nie masz wielkich na tym polu sukcesów, zastanów się, jakie świadectwo swojego życia z Bogiem prezentujesz innym. Bo, czy można zachęcić kogoś do zmiany, skoro już na pierwszy rzut oka ktoś zauważy, że owa zmiana to tylko powierzchowne przeklejenie denominacyjnych etykietek? Czy dana osoba zobaczy w Twoim życiu owoce społeczności z realnym Bogiem, czy też martwą, zapakowaną w ewangelizacyjny slang, religię? Czy masz prawdziwe owoce swojego nawrócenia? Czy Boże obietnice, do których chcesz zachęcać innych, zaczęły się już manifestować w Twoim osobistym życiu? Jeśli nie, to nie dziw się, że Twoje ewangelizowanie nie działa. Nie zadziała także, jeśli nie zaprosisz do niego Ducha Świętego.

Możesz zatem przekazywać ludziom swoje świadectwa na, co najmniej, 3 płaszczyznach:

1) swojego nawrócenia,

2) swojego życia z Bogiem,

3) zadziałania Boga w konkretnym problemie w twoim życiu (uwolnienie, uzdrowienie, przełom w jakiejś dziedzinie etc.).

Dodatkowo to, o co powinieneś zadbać, to wiarygodność tego, o czym mówisz. Twoje życie musi być potwierdzeniem tego, do czego chcesz zachęcić innych. Musisz być po prostu, w swoim chodzeniu z Bogiem, autentyczny!

(tekst powstał w 2014 roku)

*****

Pozostałe moje teksty, które ukazały się Na poddaszu i na Otwartym Niebie 24:

1) Błogosławiony ten, kto się mną nie zgorszy

2) Aktywacja dla każdego # 1

3) Nasz Bóg (świadectwo)

4)  „Śmiertelnie" niebezpieczni, czyli Boża moc w nas

5) Nadrzędny cel! (stara-nowa ewangelizacja)

6) Kiedy Niebo dotyka dzieci

7) Konferansjerzy w kościele, czyli uważaj kogo słuchasz

8) Kościelne zamrażarki

Małgorzata Górnicka

Uczennica Jezusa od 2004 roku, żona jednego męża, mama 2 synków. Razem z mężem związani z Kościołem Ulicznym w Warszawie i służbą w Namiocie Uzdrowienia. Usługują także wspólnie - poza KU - odpowiadając na indywidualne prośby o modlitwę. Uczestniczka pierwszej edycji szkolenia pastora Leszka Korzenieckiego: Uzdrowienie w służbie kościoła" w 2014 r. Bóg włożył w jej serce modlitwy o uzdrowienia i uwolnienia, a także ewangelizowanie z mocą. Na swoich  profilach na portalu społecznościowym Facebook, a także kanale na YouTube, gromadzi materiały pomagające w duchowym wzroście i rozwoju, jak również świadectwa Bożego działania: Bóg Uzdrawia / Healing GodDuch Święty Dzisiaj / Holy Spirit TodayEwangelia jest mocą Bożą Bóg Uwalnia,  O Bogu Dla Dzieci - inspiracje dla rodziców. Jest w trakcie przygotowywania książki o tym, co Bóg zrobił w jej życiu. Od V 2016 r. - certyfikowany lider służby dziecięcej Power Club przy Kids In Ministry International pastor Becky Fischer. Od X 2016 r. prowadzi wraz z mężem zajęcia O Bogu dla dzieci inspirowane materiałami ze służby Becky Fischer.