PRZEKLEŃSTWA POKOLENIOWE NON-FICTION

Jako wykupieni przez krew Jezusa Chrystusa święci posiadamy ogromny autorytet. Możemy korzystać z niego, by uwalniać nie tylko zniewolonych ludzi, których napotykamy na swojej drodze, lecz również by uwalniać samych siebie. Jeśli jednak nieprzyjaciel ukryje przed nami swoje działanie, może czuć się bezpiecznie wiedząc, że okupowane przez niego terytorium jest niezagrożone.

Z badania przeprowadzonego w 2013 roku przez The Barna Group wynika, że czterech na dziesięciu amerykańskich chrześcijan (40 proc.) nie wierzy w istnienie Szatana. Ich zdaniem nie jest on istotą żywą, lecz jedynie symbolem zła. To zadziwiające, że osoby deklarujące wiarę w Jezusa zostały aż tak zaślepione przez duchowe zwierzchności. W przypadku konfrontacji z mocami ciemności pozostaje im jedynie wizyta u psychologa. Niestety, podobna strategia sprawdza się również na wierzących bardziej świadomych duchowej rzeczywistości. Część z nich, z powodu błędnego nauczania, przekonana jest, że przekleństwa pokoleniowe nie mają wpływu na naśladowców Chrystusa. Wyznawcy tej doktryny, by ją uwiarygodnić, najczęściej przywołują werset z 2 Listu do Koryntian:

Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.

(2 list do Koryntian 5:17, Biblia Warszawska)

Interpretując ten fragment dosłownie, można dojść do wniosku, że podczas nawrócenia człowiek automatycznie staje się zupełnie innym stworzeniem. Jego DNA ulega transformacji, wszystkie choroby natychmiast znikają razem z nałogami, powtarzającymi się grzechami i wadami charakteru. W praktyce, wygląda to jednak zupełnie inaczej. Stare przymierze ustąpiło miejsca nowemu, pojawiły się w nas Boże pragnienia i nowy kierunek. Zmieniło się bardzo wiele, lecz nie wszystko.

Wystarczy spojrzeć na życie nasze lub naszych znajomych, by dojść do wniosku, że samo ogłaszanie biblijnych wersetów nie zawsze daje oczekiwane rezultaty. Wierzę w moc Bożego Słowa i na co dzień posługuję się nim w modlitwie i proroczych deklaracjach. Niemniej, jestem przekonany, że w niektórych przypadkach należy w proroczy sposób rozprawić się z korzeniem problemu. Inaczej można latami wmawiać komuś, że wszystko jest w porządku lub bezskutecznie rozkazywać nieobecnym demonom. Gdy modlitwa nie przynosi rezultatów najczęściej obwinia się zniewoloną osobę o brak pracy nad sobą lub niewłaściwy styl życia. Tymczasem Jezus przyszedł, by zniszczyć wszystkie dzieła diabła. Współpracując z nim możemy uczestniczyć w tym wspaniałym procesie.

Mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej.

(2 list do Koryntian 7:1, Biblia Warszawska)

To ciekawe, że dwa rozdziały później apostoł Paweł napisał coś, co w sposób bezprecedensowy zadaje kłam popularnej obecnie teologii, według której duch zbawionego człowieka jest perfekcyjny i nieskalany. - Oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha - tymi słowy zwraca się do biegłego w cudach kościoła w Koryncie. Mimo przejawów mocy wśród tamtejszych wierzących szerzyła się nieprawość. Jako receptę na zaistniałą sytuację Paweł zalecił oczyszczenie nie duszy, lecz ducha. - Ale jak to?! Przecież w naszym duchu mieszka Duch Święty?! On nie może być brudny! Jesteśmy przecież nowym stworzeniem, więc wystarczy, że zmienimy swoje myślenie. Nie musimy się oczyszczać, to takie starotestamentowe - rzekliby wyznawcy Chrystusa żyjący w XXI wieku, gdyby ten list adresowany był bezpośrednio do nich. A przecież jest, konieczna więc będzie rewizja sposobu, w jaki współcześni wierzący postrzegają tzw. wewnętrznego człowieka. Ludzkie ciało stworzone jest z przeróżnych organów. Każdy z nich posiada inne funkcje i różni się zawartością płynów ustrojowych. To, co jest prawdą w świecie fizycznym, jest odzwierciedleniem duchowej rzeczywistości. Jak ciało, tak i Duch człowieka składa się z różnych organów, m.in oczi lub uszu. Miejsce, w którym mieszka Duch Boży, na potrzebę tego artykułu nazwę „miejscem najświętszym”. Ożywione przy nawróceniu jest święte i nie podlega skażeniu. Niestety nie możemy powiedzieć tego o wszystkich częściach ludzkiego ducha. Gdyby było inaczej, Apostoł Paweł nie zalecałby wyznawcom Chrystusa dążenia do jego oczyszczenia.

Nie wszystko dzieje się automatycznie

Jezus umierając na krzyżu stał się ofiarą przebłagalną za nasze grzechy. W księdze Izajasza napisane jest, że zabrał nasze choroby, był zraniony z powodu naszej nieprawości, a Jego ranami jesteśmy uleczeni. Z doświadczenia wiemy, że błogosławieństwa płynące z Jego śmierci i zmartwychwstania nie wszystkie manifestują się automatycznie. Bardzo dobrze widać to w przypadku chorób, które zazwyczaj nie znikają zaraz po nawróceniu i potrzeba konkretnych kroków, by to, co dokonało się na krzyżu wpłynęło na nasze zdrowie. Podobnie jest z przekleństwami pokoleniowymi, które na podstawie zbawczej ofiary Jezusa Chrystusa powinniśmy usunąć pod Jego stopy. Jeśli nie wiemy, jakie grzechy popełniali nasi przodkowie wystarczy przyjrzeć się naszym własnym upadkom i słabościom. Prawdopodobnie odziedziczyliśmy je po nich. Pytajmy również Ducha Świętego, który prowadzi nas we wszelką prawdę i z pewnością pokaże nam, z czego powinniśmy pokutować oraz z jakimi przekleństwami mamy rozprawić się w autorytecie imienia Jezusa Chrystusa. Nie chodzi o to, by skupiać się nieustannie na grzechu, przekleństwach czy demonach. Nasze oczy powinny być skierowane na Boga, a On sam poprowadzi nas w modlitwie.

Jezus nie był Grekiem

W pokucie nie chodzi jedynie o zmianę myślenia i odwrócenie się od grzesznych dróg, lecz również o wyznanie win przed Bogiem i skierowanie do Niego prośby o wybaczenie.

Grzech mój wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy. Rzekłem: Wyznaję nieprawość moją wobec Pana, a Tyś darował winę mego grzechu.

(Ks. Psalmów 32:5, Biblia Tysiąclecia)

Apostoł Jan postrzegał pokutę w podobny sposób, co wyraźnie widać w jednym z jego listów.

Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.

(1 List Jana 1:9, Biblia Warszawska)

Cała Biblia została napisana przez ludzi osadzonych w żydowskiej kulturze. Hebrajczycy mówiąc o pokucie, nie mieli na myśli greckiej „metanoi”. To prawda, że w spinanych w języku greckim tekstach słowo to występuje, jako jej odpowiednik. Nie było ono jednak używane przez Jezusa i Jego uczniów. Żydzi rozumieli pokutę po żydowsku i mówili o niej w swoim ojczystym języku.

W nowym testamencie nie ma żadnego wersetu anulującego duchowe prawo dziedziczenia nieprawości. Bóg również nie cofnął swojego słowa, w którym wezwał ludzi do pokuty za grzechy przodków. Dla Żydów było to na tyle oczywiste, że uczniowie Jezusa widząc ślepego człowieka pytali, czy choroba przyszła na niego z powodu jego własnych grzechów, czy też grzechu jego rodziców. Mistrz nie zganił ich za „niewłaściwą teologię”, lecz wyjaśnił, że w tym konkretnym przypadku powód jest zupełnie inny. To ważne, by Jego uczniowie dziś robili to samo. Pytajmy Pana o przyczyny napotykanych przez nas problemów, zamiast mechanicznie traktować je jednakowo. To dobra praktyka, która pomoże nam zwyciężać.

Marcel Płoszczyński

Pomysłodawca i prowadzący program „Na poddaszu”. Na co dzień pracuje w agencji reklamowej, gdzie zajmuje się public relations.