NADRZĘDNY CEL! (stara-nowa ewangelizacja)

„I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony. A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją. A gdy Pan Jezus to do nich powiedział, został wzięty w górę do nieba i usiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i wszędzie kazali, a Pan im pomagał i potwierdzał ich słowo znakami, które mu towarzyszyły.” (Mk.16,15-20)

W 2014 roku, na jednym ze spotkań w trakcie szkolenia: „Uzdrowienie w służbie kościoła" dla członków ekipy Namiotu Uzdrowienia Kościoła Ulicznego w Warszawie, pastor Leszek Korzeniecki podzielił się z nami swoją wizją nowego oblicza ewangelizacji - ewangelizacji 1 na 1, w parkach i na ulicach naszych miast i miasteczek - z udziałem „zwykłych wierzących" - pośród znaków i cudów.

Tak się złożyło, że Bóg od początku 2014 roku zaczął równocześnie w ten właśnie sposób używać wiele osób z całej Polski - niektóre z nich trafiły do założonej przez Łukasza Kupczyńskiego grupy NADNATURALNI na Facebook`u - skupiającej pastorów, jak i zwykłych wierzących chcących skutecznie modlić się o uzdrowienie innych. Część z nich zaczęła tworzyć własne służby. Wśród członków  grupy NADNATURALNI byłam i ja - zaczynając swoje usługiwanie modlitwą na spotkaniach Kościoła Ulicznego przy Metrze Centrum w Namiocie Uzdrowienia. O tym, jak to wszystko się zaczęło, pisałam m.in. tutaj: Aktywacja dla każdego #1 (świadectwo)".

* * *

Poniżej chciałabym się podzielić kilkoma refleksjami popartymi osobistym doświadczeniem, które Bóg włożył mi w serce po kilku miesiącach takiego właśnie starego-nowego sposobu głoszenia innym Dobrej Nowiny.

Dla każdego

Gdy przywodzimy sobie na myśl słowo: „ewangelizacja”, często mamy przed oczami usługujących z pierwszych „stron” chrześcijańskich mediów – tzw. chrześcijańskie „gwiazdy” – ewangelistów i grupy uwielbienia, których zapraszamy, by usłużyli w trakcie organizowanego przez nas przedsięwzięcia.

Bywa, że są wspólnoty, w których szeregach nie ma ani jednej osoby wprawionej w publicznym, skutecznym głoszeniu innym ewangelii (znam takie z autopsji) i trzeba do takich miejsc zapraszać tych, którzy mają na tym polu jakiekolwiek doświadczenie (!) Tymczasem wielki nakaz misyjny zawarty w 16 rozdziale Ewangelii Marka nie dotyczy tylko nielicznych, wybranych i szczególnie do tego predestynowanych – dotyczy każdego chrześcijanina - dotyczy każdego z nas!

Dając nam swój misyjny nakaz, Pan Jezus wyraźnie przy okazji określił („A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją."):

1)  jak takie nasze codzienne ewangelizowanie powinno wyglądać w praktyce,

2)  czego po nim powinniśmy się spodziewać  i

3) jaki powinien towarzyszyć mu standard – czyli znaki i cuda, które pokażą światu, że to o czym mówimy, śpiewamy, o czym w codziennej rozmowie zaświadczamy – jest prawdą i że potwierdza to sam Bóg – swoją mocą zdeponowaną w nas dzięki Duchowi Świętemu.

Uzdrowiony – zachęcony

2 lat temu - po wyraźnej Bożej odpowiedzi na moje konkretne pytanie o to, gdzie, poza domem i najbliższym otoczeniem, mam modlić się o innych -  zaczęłam uczestniczyć w spotkaniach Kościoła Ulicznego w Warszawie, gdzie miałam okazję modlić się o innych, usługując w Namiocie Uzdrowienia, jednocześnie, w indywidualnych rozmowach, głosząc przechodniom ewangelię. Wielokrotnie miałam też okazję modlić się o potrzeby innych (uzdrowienia, uwolnienia) poza Kościołem Ulicznym - odpowiadając na czyjeś prośby o modlitwę lub działając w posłuszeństwie Duchowi Świętemu - inicjując takie modlitwy samej. Przez cały ten czas wielokrotnie już miałam okazję przekonać się, jak bardzo Bóg otwiera serca tych, którzy o Nim słuchają, gdy składamy im osobiste świadectwo Bożego działania w naszym życiu (nawrócenia, uzdrowienia, błogosławieństwa, przemienionego życia, uwolnienia). Serca te otwierają się jeszcze bardziej, gdy taka osoba, w trakcie modlitwy o nią / rozmowy – sama doświadczy Bożego działania (uzdrowienia, uwolnienia, oczyszczenia czy też innego dotknięcia Bożej mocy i Miłości). Takie ewangelizowanie z mocą, opierające się w pełni na zaleceniach Jezusa, jest - sądząc po owocach -  najskuteczniejsze!

Każdy moment jest dobry, by zacząć

Piszę to wszystkiego z pozycji kogoś, kto jeszcze 2 lata temu konkretne owoce ewangelizacyjne miał znikome (mimo czynnego udziału w licznych ewangelizacjach), lekko trącące już myszką i w dodatku mało efektywne, a komu od tamtego momentu udało się przyprowadzić blisko 30 osób do Jezusa. Oznacza to, ni mniej ni więcej, że każdy z nas, bez względu na swoje wcześniejsze doświadczenia, w każdej chwili może zdecydować, że bierze wielki misyjny nakaz Pana Jezusa na serio i że od danej chwili stanie się on dla nas celem i sensem naszego chrześcijańskiego życia! Wypełniając ten nakaz, nagle staniemy przed faktem, że oto odkrywamy nasze powołania, a Bóg zaczyna nas niezwykle precyzyjnie prowadzić i mówić do nas dzięki Duchowi Świętemu w nas, wykonując przez nas bardzo konkretną pracę.

Piszę to ku zachęcie, żeby każdy – nawet kilkutygodniowy osesek w Panu – uwierzył i zdecydował, że jest to także dla niego, że Twoje czy moje świadectwo życia z Bogiem jest cenne i ważne (nie ma gorszych czy lepszych świadectw), że nie wiadomo, komu przyjdzie nam nim usłużyć i że zawsze na naszej drodze znajdzie się ktoś, dla kogo nasze słowa będą dokładną i adekwatną odpowiedzią na stawiane przez niego pytania (patrz: „Moc "zwykłego" świadectwa").

Ewangelizacja – tak żyję!

Co ważniejsze, Bóg będzie najbardziej zadowolony z nas (wydaje mi się, że właśnie o to Mu chodzi), gdy z czasem, ewangelizowanie stanie się naszym stylem życia (patrz: Todd White i lifestyle christianity!). Gdy nie będziemy potrzebowali do tego szczególnych przygotowań, nastawiania się, klimatu i super sprzyjających okoliczności, ale gdy każdy dzień, każde nasze wyjście z domu będzie okazją do tego, by poszerzać granice Bożego Królestwa. Co więcej, przekonamy się, że taki styl życia jest błogosławieństwem dla nas samych – daje radość i poczucie spełnienia (tak było w moim przypadku), a dodatkowo – nie pozwala na zasiedzenie się w kościelnych ławkach czy też domowych pieleszach - nie pozwala zejść z Bożego toru!

Wątpliwości?

Gdy będziesz się zastanawiać, czy aby na pewno Bóg chce użyć właśnie Ciebie, powiem Ci, że On jest tym bardziej zainteresowany, niż Ty sam. Gdy sama, jakiś czas temu, usłyszałam te właśnie słowa wypowiedziane przez pastora Leszka Korzenieckiego, nie mogłam już dłużej mieć wątpliwości. Dodatkowo Bóg włożył w moje serce bardzo mocne ponaglenie mówiące o tym, że: „jeśli nie ja, to kto i jeśli nie teraz, to kiedy?”, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że ten czas jest dla mnie właśnie TERAZ!

Gdy już powiesz Bogu swoje „tak" i gdy przypadkiem będziesz się zastanawiać, czy Bóg np.: zechce się zamanifestować podczas Twojego usługiwania – po prostu zacznij i przekonaj się sam! Bogu bardziej niż nam samym zależy, żeby nas użyć i skoro On jest w tym z nami, to kto przeciwko nam? (Rz, 8:31).

Dodatkowo Bóg wspiera nas dzięki Duchowi Świętemu w nas, który podpowiada nam co, komu i w jaki sposób mamy mówić, w jaki sposób się modlić i jakich sfer w modlitwie mamy dotykać. Kiedy zdecydujemy się działać - natychmiast zaczną się manifestować potrzebne nam do danego działania dary Ducha Świętego: słowo wiedzy, słowo mądrości, dar wiary, dary uzdrowień, dar prorokowania - wszystko po to, żeby nasze ewangelizowanie było skuteczne i by wydało takie owoce, jakie zaplanował Bóg. Nie obawiaj się więc o narzędzia - wszak kogo Bóg powołuje, tego i wyposaża.

Warto, żeby temu wszystkiemu towarzyszyła z naszej strony także odpowiednia motywacja. Gdy przypominam sobie pierwsze, spektakularne (dla mnie) Boże działanie pod moimi rękami (uzdrowiony wzrok Pana Stasia na spotkaniu KU i płuca mojej Teściowej) uzmysławiam sobie, że kierowałam się wtedy współczuciem i miłością do tych, o których się modliłam i Bóg to uhonorował. Bóg sam tak bardzo ukochał każdego z nas, że posłał na śmierć własnego Syna, byśmy mieli w Nim życie i obfitowali. Dlaczego więc nie miałby, za naszym pośrednictwem, chcieć usłużyć tym, których tak bardzo pokochał?

Nadrzędne powołanie

Warto dodatkowo pamiętać, że bez względu na to, jakie jest nad nami szczególne powołanie od Boga (zakładając, że je rozpoznaliśmy i staramy się je realizować), naszym powołaniem ogólnym, ale i nadrzędnym jest świadczenie o tym, co Bóg zrobił w naszym życiu i przyprowadzanie innych do żywej, świadomej relacji z Nim, prowadzącej do pewności ich zbawienia i gwarancji życia wiecznego. Nie zastanawiajmy się więc, czy ewangelizowanie jest dla nas. Zastanówmy się raczej, co zrobić, żeby stało się ono sensem naszego życia.

Ten cel i to powołanie, powinny nam przyświecać każdego dnia. Każdego dnia powinniśmy też prosić Ducha Świętego, by prowadził nas do tych, którym mamy głosić ewangelię – w najbliższym otoczeniu, w pracy, na spacerze, w szkole. Każdego dnia mamy też ćwiczyć się w odbieraniu głosu Ducha Świętego i w wykonywaniu tego, co w tym obszarze chce, abyśmy uczynili (modlitwa o kogoś, rozmowa, telefon, pójście akurat w to, a nie w inne miejsce etc).

W ślad za tym, prośmy Ducha Świętego, by potwierdzał głoszone przez nas słowa swoimi znakami i cudami – by były uzdrowienia (jeśli modlimy się o czyjeś zdrowie), czy uwolnienia - a w ich następstwie – trwałe, głębokie nawrócenia. By moc Ducha Świętego wylewała się przez nas na innych i by dzięki temu byli mocno przyciągani do Boga.

Warsztat

Mając świadomość takiej, a nie innej naszej podstawowej powinności chrześcijańskiej, zadbajmy o to, by być nieustannie gotowymi do głoszenia innym ewangelii i by robić to w sposób umiejętny. Ewangelizowania można się nauczyć i można ciągle doskonalić swój ewangelizacyjny warsztat – najlepiej – jak najczęściej praktykując!

Prośmy też Boga, by wspierał nas w tym swoją obecnością. By każde nasze działanie ewangelizacyjne zostało przez Niego pobłogosławione. By był to czas owocny i by znalazła się chociaż jedna osoba, dla której warto nam było tego konkretnego dnia wyjść z domu (to moja najczęstsza modlitwa).

Najpiękniejsze nogi na świecie

Bóg w swoim Słowie co najmniej dwukrotnie wspomina o tym, jak piękne i miłe są nogi tych, którzy zwiastują innym Dobrą Nowinę:

  • Iz. 52:7: „Jak miłe są na górach nogi tego, który zwiastuje radosną wieść, który ogłasza pokój, który zwiastuje dobro, który ogłasza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg jest królem.
  • Rz.10:13-15: „Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny!”

Piękne są nogi, piękne serca przekazujące Bożą Miłość i piękni – świadomi swojego nadrzędnego powołania chrześcijanie – z determinacją dążący do jego wypełnienia w swoim życiu!

Działaj!

Nie zastanawiaj się więc, czy ewangelizowanie jest dla ciebie. Ono jest dla każdego ucznia Jezusa, bo tak w swoim Słowie nakazał nam nasz Pan: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.” (Mk. 28:19-20).

Nie jest to więc jakaś alternatywna chrześcijańska działalność. Jest to nasz podstawowy obowiązek i warto o tym pamiętać. Ty i ja mamy po prostu iść i głosić innym ewangelię, a resztą zajmie się już sam Bóg – przez moc Ducha Świętego w nas.

Jeśli w posłuszeństwie Duchowi Świętemu nie zaczniesz tego robić, nigdy się nie przekonasz, że to działa właśnie w ten sposób i że jest to takie proste! Nie odkryjesz jeszcze czegoś – że zacznie ci przy tym towarzyszyć pokój i radość w Duchu Świętym i świadomość bycia na właściwym miejscu i we właściwym czasie.

Nierozpoznane powołanie a powołanie nadrzędne

Często zdarza mi się rozmawiać z wierzącymi, którzy są nawróceni od wielu lat, a jednocześnie nie wiedzą, do czego Bóg ich powołał. Tkwią więc z takim nierozpoznanym powołaniem, często sfrustrowani a jednocześnie bezradni, bo nie udało im się dokopać do odpowiedzi bezpośrednio od Boga.

Tymczasem rzeczą bardzo oczywistą dla mnie, której doświadczyłam osobiście, jest to, że wystarczy zaangażować się w jakąkolwiek, najprostszą choćby formę dzielenia się z innymi ewangelią, a nasze powołanie odkryje się „samo".

Nagle zrozumiemy, że co do zasady, Bóg przede wszystkim do tego właśnie nas powołał - byśmy stali się uczniami i czynili nimi innych. Do takiego powołania Bóg nas też w odpowiedni sposób wyposażył (gdy tylko wyjdziemy z domu i pójdziemy - aktywują się w nas nasze dary duchowe).

I nagle zniknie problem „zagubionych" wierzących, żyjących bez kierunku od Boga, biegających często od proroka do proroka, szukających u innych potwierdzenia tego, co przecież mówi do nich w swoim Słowie sam Bóg.

Jak zacząć?

1) Zapytaj Boga o to, dokąd chce Cię posłać (ja usłyszałam wyraźnie nazwę miejsca).

2) Upewnij się, czy w miejscu do którego się wybierasz (ulice, parki, społeczności) nie usługują już inni chrześcijanie, z którymi mógłbyś połączyć swoje siły (wszak: „Nadto powiadam wam, że jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakąkolwiek rzecz, otrzymają ją od Ojca mojego, który jest w niebie. Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich.” – Mk,18:19-20). Wypróbujesz w ten sposób powyższe zapewnienia z Bożego Słowa, a jednocześnie uchronisz siebie przed „gwiazdorzeniem” w pojedynkę.

3) Bądź posłuszny Bogu i zacznij działać!

Świadectwo

Na koniec, ku zachęcie, chciałabym podzielić się krótkim świadectwem Bożego działania. Wszystko to wydarzyło się tego samego dnia.

Chorych uzdrawiajcie, umarłych wskrzeszajcie, trędowatych oczyszczajcie, demony wyganiajcie; darmo wzięliście, darmo dawajcie. (Mat, 10:8) Te słowa przyszły mi na myśl, gdy któregoś dnia rano, tuż przy przejściu dla pieszych, modliłam się o nieznajomą starszą panią. Podeszłam do niej, ponieważ zauważyłam, że idzie z trudem i zapytałam, czy mogę ją odprowadzić do domu. Nie chciała, ale porozmawiałyśmy chwilę i mogłam jej opowiedzieć o uzdrowieniu mojego kręgosłupa, o uzdrowionym wzroku pana Stasia podczas modlitwy na spotkaniu Kościoła Ulicznego i o uzdrowionych płucach mojej Teściowej. Pani Wandzia płakała w czasie naszej rozmowy – okazało się, że jest po zawale, ma problemy z krążeniem i trudności w przypominaniu sobie słów. Przez swój stan zdrowia prawie nie wychodzi z domu, bo „nie chce, żeby innym przeszkadzało jej człapanie”. Modliłam się o Nią po trochu – w miarę jak opowiadała o kolejnych schorzeniach. Mówiłam, że Pan Jezus nas uzdrawia teraz tak samo, jak czytamy o tym na kartach Biblii, czyli jak 2000 lat temu. Zachęciłam ją do czytania Biblii w domu (upewniłam się, że ją ma i że nie muszę jej dawać swojej gedeonitki). Po naszej rozmowie zniknęły jej czerwone przebarwienia na policzkach, twarz jej wyraźnie pojaśniała i rozpromieniła się. Szła potem bardziej żwawo niż wtedy, gdy Ją zauważyłam. To był piękny początek dnia!

Po południu, na spotkaniu Kościoła Ulicznego, w którym brałam udział, nawróciły się po rozmowie ze mną 2 panie – o jedną z nich modliłam się potem razem z koleżanką, o drugą -sama. Ta druga pani szczerymi łzami reagowała na to, co do niej mówiłam. Bóg dał mi wtedy NIESAMOWITĄ ZDOLNOŚĆ do właściwego rozmawiania o Bożych rzeczach, lekkość (wyraźny wpływ Ducha Świętego) i rozmowa po prostu płynęła, a potem lekko płynęła nam także modlitwa. Były łzy szczęścia i radość, a pani Ania odchodziła odmieniona, rozpromieniona. To właśnie pani Ani wspomniałam, że czasami bywa tak, że podchodzę danego dnia do ludzi akurat z takim samym problemem – że tak to Bóg układa. Były to na przykład dwie osoby z problemami z okultyzmem, innym natomiast razem – z nieczystością. I co się wtedy okazało? Pani Ania miała dokładnie ten sam problem zdrowotny, co pierwsza pani, o którą się tego dnia modliłyśmy (puchnące nogi, krążenie), a nawet – co dwie pierwsze panie, gdyż pani z modlitwy porannej również miała problemy z krążeniem. Gdy pani Ania dowiedziała się o tym, była naprawdę bardzo poruszona, a ów przedziwny, Boży „zbieg okoliczności” sprawił, że jej serce było naprawdę gotowe na przyjęcie Bożego działania dla niej samej. Po tym wszystkim i po porannej modlitwie tego samego dnia z wielką, ponadnaturalną radością przyszły do mnie słowa z 52 rozdziału 7 wersetu Księgi Izajasza: „Jak miłe są na górach nogi tego, który zwiastuje radosną wieść, który ogłasza pokój, który zwiastuje dobro, który ogłasza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg jest królem.”

Nie byłoby tych modlitw i 2 serc oddanych Jezusowi, gdybym nie była posłuszna Bogu i nie podeszła do tych pań, więc bez względu na wszystko - podchodźmy do ludzi, których wskaże nam Bóg i mówmy im o tym, co On jest w stanie dla nich zrobić – tak, jak zrobił to dla nas samych!

A przede wszystkim – wychodźmy z naszych kościołów i domów na zewnątrz i poszerzajmy Boże Królestwo – najlepiej – codziennie!

(tekst powstał w 2014 roku)

* * *

Pozostałe moje teksty, które ukazały się Na Poddaszu i Na Otwartym Niebie 24:

1) Błogosławiony ten, kto się mną nie zgorszy

2) Aktywacja dla każdego # 1

3) Moc „zwykłego" świadectwa

4) Nasz Bóg!

5) Śmiertelnie niebezpieczni

6) Kiedy Niebo dotyka dzieci

7) Konferansjerzy w kościele, czyli uważaj kogo słuchasz

8) Kościelne zamrażarki

Małgorzata Górnicka

Uczennica Jezusa od 2004 roku, żona jednego męża, mama 2 synków. Razem z mężem związani z Kościołem Ulicznym w Warszawie i służbą w Namiocie Uzdrowienia. Usługują także wspólnie - poza KU - odpowiadając na indywidualne prośby o modlitwę. Uczestniczka pierwszej edycji szkolenia pastora Leszka Korzenieckiego: Uzdrowienie w służbie kościoła" w 2014 r. Bóg włożył w jej serce modlitwy o uzdrowienia i uwolnienia, a także ewangelizowanie z mocą. Na swoich  profilach na portalu społecznościowym Facebook, a także kanale na YouTube, gromadzi materiały pomagające w duchowym wzroście i rozwoju, jak również świadectwa Bożego działania: Bóg Uzdrawia / Healing GodDuch Święty Dzisiaj / Holy Spirit TodayEwangelia jest mocą Bożą Bóg Uwalnia,  O Bogu Dla Dzieci - inspiracje dla rodziców. Jest w trakcie przygotowywania książki o tym, co Bóg zrobił w jej życiu. Od V 2016 r. - certyfikowany lider służby dziecięcej Power Club przy Kids In Ministry International pastor Becky Fischer. Od X 2016 r. prowadzi wraz z mężem zajęcia O Bogu dla dzieci inspirowane materiałami ze służby Becky Fischer.